środa, 9 marca 2016

Stworzenie Świata

Ostatnio w szkole, na polski, miałam napisać opowiadanie na temat stworzenia świata, które oczywiście napisałam, lecz nie oddałam. Postanowiłam tak dlatego, ponieważ po pierwsze, nie chciało mi się oddawać pracy bojąc się opinii nauczycielki( stara wiedźma, z wyglądu przypomina sztywnych z The Walking Dead), a po drugie, dałam ją do wglądu mojej mamie, która krótko i rzeczowo stwierdziła, iż jest bezsensu, właściwie zgadzam się z jej opinią.

Napisałam ten tekst na podstawie posta pt."Popiół", dużo jest w każdym bądź razie do niego nawiązań, tyle że ten na polski mówi o stworzeniu świata, a to jedyna znacząca różnica. Właściwe można powiedzieć, że jest to taki…prequel popiołu, chociaż równie bezsensowny.


  Nadszedł czas na odejście od wszystkiego co znane, ustępując miejsca pustce, która wypełniła zbadane i niezbadane tereny świata. Słońce, co było dawcą życia, stało się nośnikiem śmierci, czy to dobrej, czy złej. Inne gwiazdy umierały dla niego, by mogło pochłonąć ich czyste dusze, by stawało się coraz silniejsze. 
Zniknął blask nocnego nieba i pozostała tylko po nim bezkresna czerń, stamtąd spadła na nich pustka. Nocne wcielenie słońca krwawiło krwią wielu istot,  rodzących się i umierających. Gorąca, gęsta czerwień lała się z nieba, niby deszcze co przynosiły ukojenie i obmycie ze wszystkich grzechów, ten był karą za błędy żywych i umarłych, którzy popełniali je wiecznie nie żałując swych czynów.
Dławili się od środka swą własną, wrzącą krwią, kiedy od zewnątrz paliła ich jasność miliardów gwiazd. Trwało to krótko, ale nikt nie zliczy ich cierpienia. Wszystko obróciło się w popiół, który usłał grunt stworzony przez ciężkie myśli istot, jedyne co przetrwały, bezsensowne i ulotne, lecz wieczne. 
Stało się Nic, ale Nic było istnieniem. Nadchodzi czas, kiedy data śmierci staję się datą narodzin, a niszczenie jest formą tworzenia. Powiał wiatr setek dusz, zbyt silnych aby odejść, zbyt słabych żeby powstać. Wzbił w powietrze prochy i świat poszarzał. Nie był to ten sam świat, którego strawiła gorąca czerwień, była to nowa rzeczywistość, ulotna jak te dusze, lecz na tyle prawdziwa, aby można było ją nazwać bytem. Słońce znów dawało życie, a księżyc bladł każdej nocy jako władca ciemności i słabszych gwiazd, niektóre umierały spadając, pozostawiając po sobie części swej świadomości. Chmury płynące po niebie są ostatnimi tchnieniami istot, symbolem granicy między życiem a śmiercią. Deszcz, teraz delikatny i subtelny, jest oznaką krzywdy, cierpienia, to natura nas rozgrzesza oraz oczyszcza, nikt inny. Nasze cienie, są zmorą poprzednich wcieleń, które uciekały przed własnymi, niewłaściwymi poczynaniami, więc kiedy słońce niebezpiecznie zbliża się do horyzontu ujawniają się wszystkie kłamstwa i niepożałowane błędy. A my, jesteśmy za nie karani, gdziekolwiek pójdziemy, one będą z nami przypominając o nieprawości poprzedników.
Powstaliśmy z popiołu, który jest szczątkami naszych przodków. To oni w powiewie słabości uformowali nasze ciała, które są tak bezsilne i kruche, że z każdą nową myślą zbliżamy się do ziemi, aby się rozpaść i ją usłać. Nie ma od tego ucieczki, jesteśmy pozbawionymi sensu istotami zataczające błędne koło, powtarzając wszystko od nowa. Przybieramy różne kształty, lecz tak naprawdę wszyscy jesteśmy tym samym. Bezsenność jest utrapieniem, a senność chwilą słabości. Kiedy się rozpadamy, ziemia się nami żywi, jakby miała dość tych wszystkich zimnych, pustych jak kamienie myśli. Jednak upadamy, tylko po to aby znów powstać. Dzieje się tak od początku stworzenie świata oraz od czasów, poprzedzających to wielkie wydarzenie. Z prochu powstałeś, w proch się przemienisz.


Tak przy okazji… ktoś tu jeszcze został? Gdzie? Nie wiem.

4 komentarze:

  1. Ja również nadal zaglądam:3 Moją uwagę przykuła ostatnia strofa, a właściwie jest o człowieku. W kilku zdaniach zawarłaś cały żywot potencjalnego zjadacza chleba. Cóż, metafizyczna harmonia trzyma w ryzach cały wszechświat trzeba się z tym pogodzić:]

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie piszesz. Moja nauczycielka od polskiego by Ci oddawała pokłony, gdybyś jej to dała :)

    Pozdrawiam i zostanę na dłużej
    readwithstars.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń