sobota, 20 czerwca 2015

Życie to nie bajka- rozdział 2 (Luna)

2.Luna
Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ponieważ w moim gronie nie ma wielu ludzi z takimi problemami ( właściwie nikogo nie ma poza Niną). Nie wiem, czy mam tolerować jej picie, czy negować. Po części powinnam to zrozumieć, w końcu alkohol dla wielu jest ucieczką, ale po części denerwuje mnie to. Może i ludzie topią w nim swoje smutki, aż udaje im się je utopić, ale przy tym umierają razem z nimi, czy słusznie?
Alkohol zawsze mnie odpychał, zawsze odpychali mnie ludzie dławiący się własnymi wymiocinami kiedy za dużo wypili. B e z s e n s u.
Nina... jednak mimo wszystkich moich uprzedzeń, kiedy widzę ja śpiącą na mojej kanapie, bladej i nieruchomej, jakby wyzionęła ducha czuje jedynie smutek i troskę. Żal, dlaczego musiało ją to spotkać, młodą, głupią, która jeszcze zanim się to wszystko stało nie radziła sobie z życiem. To jakby rozerwać do końca podartą kartkę, jak zburzyć wcześniej popękany mur, jednak kto wie, może był już przedtem zburzony, a teraz pozostał po nim jedynie pył? W takim razie, czy ten pył jeszcze tam jest, czy wiatr zdążył go zabrać?
Siedzę na balkonie. Zostawiłam otwarte drzwi, aby wpuścić do pokoju trochę świeżego powietrza, a po części, by usłyszeć, czy może Nina się nie obudziła. Widzenie jej przez szybę mi nie wystarczało, zawsze gadała przez sen.
Obserwowałam ciemne chmury, które powoli płynęły po niebie przysłaniając to coraz większy jego skrawek. Burza. Głęboko nabrałam powietrza do płuc. Było wilgotne i dało się wyczuć w nim napięcie oraz oczekiwanie na deszcz. Przed deszczem zawsze pięknie pachnie.
Od kiedy pamiętam, zadziwiał mnie kontrast pomiędzy szarymi chmurami a zielenią drzew. Słońce nasycało cały świat barwami, przez co kolory były jeszcze bardziej wyraziste, wyostrzone. Liście drzew na tle pochmurnego nieba były niezwykle soczyste.
Napawałam się tym widokiem póki nie usłyszałam cichego jęku. Odwróciłam się napięcie, a mój wzrok padł na Ninę, która właśnie się przeciągała.
Wstałam otrzepując spodnie i weszłam niemalże bezszelestnie do pokoju. Bałam się, iż to fałszywy alarm, więc na wszelki wypadek starałam się robić jak najmniej hałasu. Przyglądałam się Ninie, która drapiąc się w nos westchnęła.
-Gdzie ja do chole...- nie dokończyła. Jej twarz przybrała poważny wyraz i na chwilę znieruchomiała. Otworzyła oczy, jednak moje przeczucie mówiło mi, że ona chyba nadal śpi. Wzrok miała nieprzytomny, jednak dostrzegłam w nim coś jeszcze, coś co kazało mi się mieć na baczności, a zarazem nie robić nic, co by mogło wywołać niepotrzebne konfrontacje.
Stałam nad nią niepewnie, nie wiedząc co do końca począć. Kiedy minęło kilka chwil zaczęłam się denerwować. Co się dzieje do cholery?
-To nie może być o n a...- wyszeptała cicho.- Niemożliwe...gdzie jestem?- wypowiedziała te słowa tak cicho, że ledwo co zrozumiałam ich znaczenie. Gdy miałam już zamiar powiedzieć jej "Nic ci nie jest, jestem tu, jesteś u mnie w pokoju, w domu." zamknęła oczy. Hmmm... jakiś progres.
Wydawało by się, że ponownie zapadła w sen, że śni jej się jakiś cholernie straszny koszmar, ponieważ niemiarowo oddychała, a kropelki potu wstąpiły na jej czoło.
Nagle głęboko nabrała powietrza do płuc przyciskając prawą rękę do uniesionej klatki piersiowej. Trwała tak przez chwile po czym wypuściła ze świstem powietrze. Otworzyła oczy, zmarszczyła brwi. Zdawała się być przytomna.
Nina...- Nie zdążyłam dokończyć gdy szybko zerwała się z mojego łóżka stając twarzą do mnie. jeszcze pijana czy co? Patrzyła się na mnie z szeroko otwartymi oczyma utkwionym w jednym punkcie. Była cała napięta, stała nieruchomo przyglądając się mi, choć zarazem patrząc na zupełnie co innego.
- O n a...- wyszeptała. - Musze iść. - rzuciła nagle pospiesznie kierując się w stronę wyjścia.
Byłam zbyt zdumiona i oszołomiona aby pobiec za nią czy choćby się ruszyć. Nie zrozumiałam nic, co się przed chwilą stało. Jaka o n a? O kogo chodziło? Czemu Nina tak dziwnie się zachowywała? Może lunatykuje? Jezu... ale nigdy wcześniej jej się to nie zdarzało... Co jest grane?

1 komentarz:

  1. Ale ładnie się tu zrobiło! Dawno nie zaglądałam.
    Rozdział bardzo dobry... Chociaż... Krótki trochę.
    http://patrzaczboku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń