Część I

  • niedziela, września 02, 2018
  • By Marcyś
  • 2 Comments

Nie potrafię znieść widoku mojego pokoju za każdym razem, gdy w nim zawitam. Tak się składa, że przesiaduje tam codziennie, dlatego od rana do wieczora, a nawet podczas snu przepełnia mnie nienawiść. Cudnie.
Gdy otwieram oczy jedynym co widzę jest bezkresna, niebieska ściana. Jednak ten kolor za nic nie przypomina błękitnego nieba, które zawsze jak na nie się spojrzy napawa człowieka nadzieją. Ten odcień jest niczym potok łez, nawet martwa struktura płacze na mój widok.
Przecierając twarz podnoszę się odrobinę zbyt szybko do pozycji siedzącej, co wywołuje nieprzyjemne zawroty głowy wywołane wczorajszą imprezą zakrapianą alkoholem. Mocnym oraz w dużych ilościach alkoholem.
No tak, jeśli chodzi o wczoraj, ktoś by mógł mi powiedzieć co się działo?
W momencie, w którym zadałam sobie to pytanie coś, a raczej ktoś po mojej prawej stronie się poruszył. Jej kruczoczarne włosy lśniły w świetle poranka przez co sprawiały wrażenie odrobinę przetłuszczonych, ale doskonale zdawałam sobie sprawę, że takie nie były. Po prostu taka ich natura.
- Hej, Nastia, obudź się. - Szepnęłam lekko trącając jej ramię. Znów poruszyła się nieznacznie, po czym ze stęknięciem odwróciła się w moją stronę. Kiedy jej niebieskie oczy napotkały moje, westchnęła.
- Już z góry zakładam, widząc tą twoją minę biednego, zagubionego dziecka, że czeka mnie streszczenie tego, co działo się wczoraj.
Kiedy wypowiadała te słowa, które zdawały się być odrobinę zbyt głośne, przetarłam dłonią czoło próbując jakoś złagodzić pulsujący ból. Widząc to Nastia parsknęła pod nosem kręcąc z niedowierzaniem głową, choć dostrzegłam w tym geście jeszcze coś innego, jakbym ją zawiodła.
- Pewnie nie chcesz słyszeć o tym, jak przelizałaś się ze mną na oczach wszystkich, w tym twojego chłopaka, po czym on nagle podszedł do ciebie dając ci z liścia twarz z takim plaśnięciem, że na chwile aż zagłuszyło ono muzykę? - spytała oschle Nastia przyglądając mi się badawczo i zarazem gniewnie.
Moja mina musiała wyrażać wszystkie myśli oraz emocje jakie przeszły mi przez głowę, ponieważ na ten widok z Nastii zeszło wszelkie napięcie a jej twarz wyrażała coś na wzór współczucia.
- Przepraszam cię Nina, naprawdę. Mogłam się domyśleć w jak bardzo opłakanym stanie jesteś i po
prostu nie dać ci się... no wiesz, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że sama byłam już nieźle narąbana przez co mój lesbijski instynkt się uaktywnił. - Wypowiadając te słowa zaśmiała się nerwowo błądząc wzrokiem po szarej pościeli.
No dobrze, przemyślmy to. Szczerze powiedziawszy chyba nie jest aż tak źle. Można uznać za zdradę całowanie się ze swoją przyjaciółką? Nie twierdzę, że jest to zachowanie na miejscu, ale bez przesady.
- Ale Kubę aż tak to wkurzyło? Przecież wie, że jesteś moją drugą ukochaną osobą na tym świecie, chyba potrafi zrozumieć, że czasami lubię okazać tobie swoją siostrzaną miłość.
- No wiesz... - zaczęła. Wyglądała na odrobinę zmieszaną, jakby chciała coś powiedzieć, lecz sama nie była do końca przekonana czy to dobry pomysł. Widziałam jak walczy sama ze sobą. - Tak się składa, że...no, że w czasie pomiędzy tym, jak mnie pocałowałaś, a Kuba nagle zwariował, to głośno wyznałam ci miłość.
- Ale powiedz mi co w tym złego? Przecież on dobrze wie, że mnie kochasz! - wybuchłam nagle wyrzucając ręce w powietrze. Nie rozumiem w czym rzecz, oczywiście, mógł się wkurzyć, jednak uderzenie mnie wydawało mi się być już przesadą. Nagle cały wstyd ze mnie wyparował i pozostał jedynie gniew na mojego chłopaka. Dlaczego on musi tak wszystko wyolbrzymiać?!
-To nie wszystko - tymi słowami Nastia przerwała moją wewnętrzną konwersacje przez co w głowie zapanowała mi cisza oczekująca na dalsze wyjaśnienia. - Bo tak się składa, że... po tym jak to powiedziałam, to ty powiedziałaś, że też mnie kochasz, ale wtedy ja... jakby to powiedzieć ech, wtedy ja wyjaśniłam ci, że ja cię naprawdę, naprawdę kocham- przerwała by spojrzeć na mnie - nie jako przyjaciółkę - westchnęła. - No i po tych słowach, ty znowu mnie pocałowałaś, a ja oddałam pocałunek. Wtedy wkroczył Kuba. - Ostatnie słowa wyszeptała.
Zamurowało mnie. Otwierałam i zamykałam usta chcąc coś powiedzieć, ale sama nie wiedziałam co.
Nie miałam pojęcia nawet o czym mam myśleć, czy o Kubie oraz moim rozpadającym się związku, czy po przyjaciółce, która jest we mnie zakochana.
- Kurwa - przeklęłam. - Ja pierdole.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. O kurcze, nie chciałabym być teraz w roli głównej bohaterki, niezły sajgon. Czekam na dalszy rozwój akcji!

    OdpowiedzUsuń
  2. No sytuacja na koniec ciekawa. Czekam co będzie dalej :)
    Mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń